Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boks i Sporty Walki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boks i Sporty Walki. Pokaż wszystkie posty

Poznajcie najgorszego brytyjskiego boksera...



Rockin Robin Deakin to żywy worek treningowy wagi super lightweight. Na 52 walki w swej 'karierze' wygrał tylko jedną, W swoim debiucie na zawodowym ringu (28.10.2006r.) pokonał na punkty Shauna Waltona. 

Przed ostatnią walką brytyjska federacja bokserska (BBBC) odebrała mu nawet licencję obawiając się o jego zdrowie. Robin jednak nie załamał się tym faktem i postarał się o niemiecką licencję, by móc nadal 'śrubować' swój niechlubny rekord. W marcu ubiegłego roku ponownie schodził z ringu pokonany, a jego kolejnym katem okazał się polski pięściarz - Damian Lawniczak.

Pięściarz z Essex urodził się z defektem stopy i przeszedł 60 operacji. Zaczął chodzić dopiero, gdy ukończył 6 lat. W boksie amatorskim wygrał 40 z 75ciu walk. W młodzieżowych mistrzostwach swojego kraju dotarł nawet do półfinału. Niestety od tego momentu było już tylko gorzej, gdy przeszedł na boks zawodowy.


Deakin miał stoczyć kolejną walkę 29 sierpnia z Santino Caruana. Niestety na jakiś czas musi odpocząć od boksu po tym jak został zaatakowany w klubie nocnym i raniony butelką w tył głowy.

Po ostatnim wpisie Robina na Twitterze można się domyślać, że Brytyjczyk nadaj wierzy w swój sukces na zawodowym ringu...





Janik rzucony na pożarcie



W dzisiejszej walce o pas federacji WBC, Drozd pokonał w 9 rundzie przez techniczny nokaut Łukasza Janika.

Od samego początku wydawało mi się śmieszne 'wstawienie' Janika 12 dni przed terminem walki. Według mnie polski obóz postradał zmysły. Oni może zarobili, ale co z nami? My nie chcemy oglądać takich walk i wstydzić się za naszych sportowców.

Przed chwilą przeczytałem na pewnym portalu, że Łukasz zostawił serce w ringu. Tak naprawdę od pierwszej rundy było widać, że nie ma planu na tą walkę. Janik wyglądał jak słaby sparingpartner a nie pretendent do tytułu mistrzowskiego.

Najbardziej ubawiłem się, gdy przed walką Łukasz stwierdził, iż jedzie po pas. To tak samo jak w kampanii prezydenckiej - dużo bzdurnych obietnic, które i tak wiemy, że się nie spełnia.

Dobrze wiemy, iż starcia polsko - rosyjskie mają podwójne znaczenie. A tą walką my jako naród tylko się ośmieszyliśmy. Już widzę te ironiczne komentarze w rosyjskiej prasie na temat tej walki... Pozwoliliśmy, żeby Drozd szczycił się z pokonania trzeciego z Polaków. Przed Janikiem pokonał Masternaka i Włodarczyka.

Dużo naszych bokserów szczyci się imponującymi rekordami, ale gdy staną w ringu z konkretnym zawodnikiem, wypadają jak chłopaki do bicia.

Dla każdego sportowca najważniejszy powinien być honor!

Czyżby miało dojść do hitowej walki?




Wygląda na to, że wreszcie dojdzie do tak długo oczekiwanej walki przez wszystkich wielbicieli boksu na całym świecie. Floyd Mayweather Jr (47-0, 26 KO) oświadczył, że swoją kolejną walkę stoczy 2 maja, a jego przeciwnikiem będzie Manny Pacquiao (57-5-2, 38 KO).

Spekulacje na temat tej walki zaczęły się dwa tygodnie temu kiedy to 'Pacman' w imponującym stylu pokonał  Chrisa Algieri w Macau. Tym zwycięstwem Filipińczyk wywarł presję na Floydzie i jego ekipie.

Na pytanie, czy w kolejnej walce zmierzy się z  Pacquiao,  Mayweather odpowiedział: "Absolutnie."
Zapytany kiedy odbędzie się ta walka, odparł: 2 maja.

Niepokonany posiadacz mitycznego tytuł najlepszego boksera bez podziału na kategorie stwierdził:
"Ludzie chcą tej walki. Ja jej chce. Jedyną blokadą jest Bob Arum (promotor Pacqiao), ale myślę, iż oboje tego chcemy. Nadszedł więc czas, by to zrobić"


Mayweather przyznał po raz pierwszy, że negocjacje w toku "za kulisami". Twierdzi, iż w przeszłości starał się doprowadzić do tego pojedynku, ale obóz Pacquiao odmawiał.

Szczerze mówiąc ja słyszałem zupełnie coś innego o czym pisałem TUTAJ.

Amerykanin kpi z "Packmana" mówiąc, iż bokser z Filipin jest w trudnej sytuacji po przegranej z  Marquezem i Bradleyem, ponieważ jego pay-per-wiev nie sprzedaje się już tak dobrze i jest zdesperowany.

Sądzicie, że dojdzie do tej walki? A jeśli tak to kto Waszym zdaniem wyjdzie z ringu z podniesioną glową?

Kompromitacja Głażewskiego w walce o pas WBA wagi półciężkiej



Paweł Głażewski mógł stać się czwartym w historii polskim bokserem, który zdobyłby tytuł mistrza świata w boksie zawodowym. Jednak nie ma słów na to co pokazał w walce z Jurgenem Braehmerem.

Polak został znokautowany już w 43 sekundzie pierwszej rundy po ciosie na wątrobę. Sam nie oddał ani jednego celnego ciosu. 


Zobaczcie sami:



Wielkie show czy przereklamowany sparing?


W ubiegłą sobotę byliśmy świadkami bratobójczej walki pomiędzy Tomaszem Adamkiem i Arturem Szpilką o tytuł najlepszego polskiego pięściarza wagi ciężkiej. Bilety na tą galę rozeszły się w expresowym tempie i chyba każdy polski kibic boksu z niecierpliwością czekał co się wydarzy podczas gali w Krakowie.

Faworytem bukmacherów i ekspertów był mistrz świata organizacji International Boxing Federation (IBF) i International Boxing Organization (IBO) w kategorii juniorciężkiej oraz World Boxing Council (WBC) w kategorii półciężkiej - Tomasz Adamek. Ale byli również tacy, którzy twierdzili, iż Adamek już się 'wypalił' i to właśnie młodość oraz głód sukcesu Szpilki przeważy nad doświadczeniem.

Na konferencjach prasowych oboje byli bardzo pewni siebie. Szpilka twierdził, iż jeszcze nigdy nie był w tak wysokiej formie i zapewniał, że będzie szybszy od Tomka.
Adamek natomiast odpowiedział na zaczepki swego rodaka, że po prostu go zleje i wróci do USA.



Oczywiście jak wszyscy wiemy bokserzy muszą 'sobie pogadać', żeby nakręcić atmosferę przed walką, bo jest to część bokserskiego biznesu. Tak czy siak wszystko miał zweryfikować ring.

Po raz pierwszy w życiu nie miałem swojego faworyta. Jestem bardzo wdzięczny Adamkowi za to co zrobił w boksie do tej pory. To właśnie dzięki jego walkom, tak jak kiedyś Andrzeja Gołoty, moje ciśnienie podskakiwało do granic możliwości i cieszyłem się jak dziecko po jego zwycięskich ringowych wojnach. Z drugiej strony bardzo cenie Artura za jego ambicje, charyzmę i zaangażowanie w to co robi. Za to, że chce walczyć z najlepszymi i nie bierze przykładu z jego kolegów z sali treningowej, którzy jedynie nabijają sobie rekordy ze słabeuszami.


Moim zdaniem walka nie stała na wysokim poziomie sportowym, miłym dla kibicowskiego oka. Chyba wszyscy spodziewaliśmy się wojny a otrzymaliśmy szachy. Oboje weszli do ringu z wielkim szacunkiem do przeciwnika, bardziej skupiali się na obronie niż zadawaniu ciosów. Przed tym pojedynkiem również oboje mieli na koncie po przegranej walce, więc dużo mogli stracić schodząc z ringu jako przegrani. Tak naprawdę była to walka o być albo nie być dla Adamka tak jak i dla Szpilki.
Tomek przegrywając w poprzedniej walce z Glazkovem, stracił swoją mocną pozycję w rankingach a Szpilka wiedział, że przegrywając drugą walkę pod rząd na tym etapie swojej kariery, zamknie sobie na długi czas drzwi do wielkiego świata boksu.
Po 10-rundowym pojedynku sędziowie byli jednogłośni i w geście triumfu ręce w górę podniósł Artur Szpilka.



Pozytywy i negatywy

Pozytywnie zaskoczył mnie Szpilka. Bardzo dojrzał od przegranej walki z Bryantem Jenningsem. Przez całą walkę był bardzo skoncentrowany i po raz pierwszy w 100% wykonywał założenia Fiodora Łapina. Nie wdawał się w ringową bijatykę tylko robił swoje i punktował pojedynczymi ciosami swojego starszego "kolegę" po fachu. Brakowało mi tylko trochę tej agresji, która zawsze go charakteryzowała.

Bardzo zawiodłem się natomiast na Adamku. Przed walką myślałem, że Tomek zrobi wszystko, żeby dobrze zaprezentować się przed polską publicznością. Niestety dla mnie wyglądało to tak jakby wynik tej walki był mu obojętny. Czując, że przegrywa nie robił nic by zmienić losy tego pojedynku. Adamek przyzwyczaił mnie do tego, że zawsze dawał z siebie wszystko, bił kombinacjami a w końcowych rundach 'zajeżdżał' przeciwnika. Tym razem nie miał pomysłu jak się dobrać do Szpilki, bił bardzo nieczysto i czasami dawał się głupio trafiać.
Moim zdaniem to Klitschko wybił mu boks z głowy. Przenosząc się do wagi ciężkiej, "Góral" myślał, że zwojuje świat twierdząc, iż szybkość to jest moc. Niestety rzeczywistość okazała się inna. W wadze królewskiej liczy się również mocny cios, którego niestety Adamek nie posiada.



Tuż po przegranej walce Adamek wyznał na wizji, iż nadszedł czas zawiesić rękawice na kołku i zakończyć karierę. Zdaje sobie sprawę, że nie jest już tym samym Tomkiem Adamkiem, który w pięknym stylu wygrywał z bokserami z najwyższej półki.
Osobiście nie wierzę w to, że był to ostatni raz kiedy widzieliśmy boksera z Gilowic pomiędzy linami. Wydaje mi się, że będzie chciał się godnie pożegnać i stoczy jeszcze przynajmniej jedną lub dwie walki.  

Myślę, że do spadku formy Tomasza Adamka, oprócz wieku, przyczynił się jego trener Roger Bloodworth. Za jego kadencji nasz bokser walczył z walki na walkę coraz gorzej o czym można przeczytać TUTAJ .
 

"Szpila" zaskoczył chyba wszystkich wyrażając swoją chęć wyjazdu za ocean w celu dalszego podnoszenia swoich umiejętności. Nawet sam Jennings oferuje mu pomoc w zaklimatyzowaniu się na obcej ziemi.
Dla mnie wyjazd Szpilki do USA będzie równoznaczny z rozstaniem się z jego trenerem - Fiodorem Łapinem. Nie sądzę, iż Szpilka w razie wyjazdu szybko wróci do ojczyzny a Łapin raczej nie będzie ciągle podróżował pomiędzy Polska a USA. Zostanie pochłonięty przez wielki świat a i tam na miejscu znajdą się ludzie, którzy zarzucą na niego sieci. Ale to są tylko moje domniemania. Nie zapominajmy również, iż Artur jest na liście ludzi, którzy mają zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych.


Podsumowując wszystko w dalszym ciągu sądzę, iż do tej walki nie powinno dojść. Widowisko było dość słabe, rodak rodakowi zakończył karierę (tak jak kiedyś Adamek Gołocie) i po co to wszystko?!
No tak, przecież ta walka przyniosła ogromne zyski finansowe, więc na pewno ktoś jest szczęśliwy. Tylko szkoda, że nie są to kibice boksu, którzy podejrzewają nawet organizatorów o ustawkę...


Zapraszam do relacji z walki  TOMASZ ADAMEK  vs  ARTUR SZPILKA



Walka, do której nie powinno dojść



Prawie wszyscy kibice boksu w Polsce i nie tylko, czekają na potwierdzenie walki pomiędzy Tomaszem Adamkiem a Arturem Szpilką, która ma odbyć się 8 listopada w Krakowie.

Osobiście mam nadzieję, że do tej walki nie dojdzie. Żałuję również, iż Adamek nie dotrzymał słowa deklarując wcześniej, że nie zamierza walczyć z żadnym z Polaków.

Nie rozumiem dlaczego polscy bokserzy chcą się nawzajem "wytępiać" . Przecież na świecie jest mnóstwo fighterów, z którymi mogą próbować swoich sił. Na pewno ta walka nie przyniesie żadnych korzyści dla polskiego boksu, ponieważ po zakończeniu ostatniej rundy jeden z nich będzie niejako skończony.

Adamek przegrywając tą walkę straci swoje dobre imię i po części ludzie zapomną, iż był mistrzem dwóch kategorii wagowych i dawał nam tyle radości przez te długie lata.

Natomiast jeśli Szpilka zejdzie z ringu pokonany to może przez dłuższy czas zapomnieć o szansie na walkę z renomowanym zawodnikiem.

Jestem przeciwny bratobójczym pojedynkom z jeszcze jednego powodu. Gdy Polak walczy z przeciwnikiem innej narodowości to potrafimy się zjednoczyć i gorąco wspierać naszego rodaka. Ta walka podzieli polskie społeczeństwo na dwa obozy. Jedni będą nienawidzieć Adamka, a drudzy Szpilkę. Czy jest nam to potrzebne?

Szanuje obojga. Adamka za to co dla nas zrobił a Artura za to co stara się zrobić.

Czy warto było?



Niedawno Tomasz Adamek pokazał nam jak bardzo szybko można stracić dobre imię i szacunek swoich fanów.


Po ostatnim przegranym pojedynku z Głazkowem, "Góral" postanowił spróbować swoich sił w polityce. Jak się okazało z mizernym skutkiem.

Tomek nie dostał się do europarlamentu a jego telewizyjne wypowiedzi na długo utkwią nam w pamięci.




Zanim Adamek dołączył do Solidarnej Polski, uważałem go za człowieka sukcesu, mądrego, wiedzącego co chce itd. Ceniłem go za jego serce do walki i byłem mu wdzięczny, że godnie reprezentuje nasz kraj. Niestety od niedawna moje zdanie na jego temat uległo diametralnej zmianie.


Adamek w wywiadach cały czas podkreślał, iż będzie walczył o polski przemysł, "nawracał" homoseksualistów i przeciwstawiał się aborcji.
Nie rozumiem tylko jak on sobie wyobrażał walkę o miejsca pracy dla rodaków skoro nie ma zielonego pojęcia o polityce. Sam się do tego przyznał w jednym z programów TV twierdząc, iż jesli dostanie się do europarlamentu to przez dwa tygodnie "odrobi lekcje z polityki". Tak naprawdę Adamek miał być tylko i wyłącznie marionetką w rękach działaczy Solidarnej Polski. Potrzebna im była tylko znana twarz.


Tomek często w przeszłości podkreślał jak bardzo jest religijnym i wierzącym człowiekiem, ale opowiadając takie bzdury, że homoseksualistów można leczyć a najlepiej poprzez egzorcyzmy to tylko się ośmieszył! Nawet pan Kurski (kolega partyjny) wyznał niedawno, że musiał się tłumaczyć w Warszawie z głupich wypowiedzi Tomasza Adamka.
Panie Adamku każdy ma prawo do wolności i bycia sobą, więc ani Pan, ani nikt inny nie ma prawa ingerować w czyjeś życie.
Ciekaw jestem co zrobiłby, gdyby jego dziecko stwierdziło, że jest innej orientacji seksualnej. Wysłałby do kościoła na egzorcyzmy czy jak normalny człowiek dałby ojcowskie wsparcie.


Bardzo spodobała mi się riposta Przemka Salety na jednym z portali społecznościowych. Skierował on ironicznie pytanie do Tomka czy teraz, gdy nie będą mu płacili w euro, też będzie walczył o polski przemysł. Moja odpowiedz jest prosta - oczywiście, że nie. Widocznie, aż tak bardzo mu nie zależy na tym co wszędzie ogłaszał bo już z "podtulonym ogonem" wyjechał do USA.

Po ostatniej przegranej walce doszło do niego, iż niedługo trzeba będzie zawiesić rękawice na kołku, więc postanowił szukać nowego źrudła dochodu.

Panie Tomaszu jeśli tak bardzo Panu zależy na tym, aby młodzi ludzie nie musieli wyjeżdzać za chlebem z kraju to czemu nie zajmnie się Pan tym co naprawdę potrafi i zacznie szkolić naszą polską młodzież?! Te słowa kieruje również do Otylii Jędrzejczak i Macieja Żurawskiego, którzy również startowali w wyborach. Jeśli naprawdę chcecie walczyć o lepszą przyszłość dla młodych ludzi to może zamiast iść na łatwiznę (politykiem każdy może zostać) pomyślcie o nowych boiskach, pływalniach i salach treningowych. Jest wielu utalentowanych młodych ludzi w naszym kraju tylko albo ich nie stać, albo nie ma się kto nimi zająć. 

Chciałbym, żeby sportowcy pozostali sportowcami i do końca oddali się temu co kochają.

Deonaty Wilder wie jak radzić sobie z hejterami



Deonaty Wilder przez dłuższy czas był prześladowany przez pewnego hejtera. Charlie Zelenoff obrażał boksera w portalach społecznościowych oraz bardzo często do niego wydzwaniał.
Posunął się nawet do wyśmiewania jego córki chorej na rozszczep kręgosłupa, a ostatnio wyzwał go nawet na pojedynek.

Niespodziewanie Wilder pojawił się na sali treningowej swego prześladowcy w minioną środę wieczorem. Na początku mistrz nokautów chciał rozstrzygnąć problem w sportowej rywalizacji. Zelenoff widząc, że nie ma żadnych szans postanowił uderzać nieczysto i uciekł z ringu. Wilder jednak nie odpuścił i dopadł go chwilke później krzycząc:
"Nigdy więcej nie nazywaj mnie czarnuchem"
Hejter miał szczęscie, że boksera powstrzymywali jego obecni tam przyjaciele, bo mogłoby się to skończyć tragicznie dla pyskatego internauty.



Jak się okazuje są to zakompleksieni ludzie, którzy mocni są tylko za klawiaturą komputera, a gdy przychodzi stanąć twarzą w twarz z osobą przez nich obrażaną to sami możecie zobaczyć na wyżej załączonym filmie.

Bloodworth zmarnował talent Adamka




Już chyba wszyscy wypowiedzieli się na temat ostatniej przegranej walki Adamka z Glazkovem, więc czas na mnie.

Zdawałem sobie sprawę, że ten pojedynek nie będzie spacerkiem dla "Górala", ale nie sądziłem iż aż tak słabo zaprezentuje się nasz rodak. Glazkov to solidny bokser, ale nie żaden 'wirtuoz'. Tomek zdaje sobie sprawę, że przegrał ten pojedynek na własne życzenie.

Adamek przechodząc do wagi ciężkiej zmienił trenera po to, by nauczyć się amerykańskiego stylu walki, który miał poprawić jego obronę. Niestety z Ukraińcem przyjmował na twarz prawie każdy cios. Nie mogłem w to uwierzyć. Gdy usłyszałem wiadomość, że kluczem do sukcesu ma być skuteczny lewy prosty, to aż słabo mi się zrobiło. Przecież Adamek miał bazować na szybkości - szybka seria, odskok i ponowienie.  To nie był Tomasz Adamek jakiego znamy. A do tego jego trener podczas pojedynku wypowiadał się w takim tonie jakby to właśnie Polak kontrolował pojedynek.



Według mnie największym błędem Adamka była zamiana Gmitruka na Bloodwortha. Tomek pod opieką Amerykanina z walki na walkę prezentował się coraz gorzej i to właśnie on zmarnował nam taki talent.



Początek jego przygody w wadze ciężkiej wyglądał obiecująco, ponieważ miał jeszcze nawyki z polskiej szkoły boksu.

Wspaniałą walką z Chrisem Arreolą udowodnił, że trzeba się z nim liczyć:


Natępnie przyszła kolej na Michaela Granta, w której udowodnił, iż potrafi walczyć z wielkoludami:


Niestety w późniejszych walkach było już tylko gorzej...


Ostatnia runda pokazała nam jak bardzo nietrafnie została dobrana taktyka na tą walkę. Gdy Adamek zapomniał o tym nieszczęsnym lewym prostym i zaczął boksować po swojemu, wszystko wyglądało jak dawniej. Szkoda tylko, że czekał z tym do 12stej rundy. Gdyby tak przycisnął Glazkova już wcześniej, to teraz nie musielibyśmy się martwić o jego karierę.

Prawda jest taka, że jeśli "Góral" marzył o ponownej walce mistrzowskiej z Władimirem Klitschko i realnie myślał o szansie na zdobycie kolejnego pasa w karierze, to z Głazkowem nie powinien mieć najmniejszych problemów.

Jeśli chodzi o jego przyszłość trudno mi cokolwiek powiedzieć. Osobiście nie wyobrażam sobie boksu bez Adamka. Jest on prawdziwym polskim twardzielem, ale jeśli zdecyduje się na kontynuowanie kariery to na pewno musi zmienić trenera.

Nie podoba mi się również pomysł ekspertów, którzy gościli w studio podczas walki. Adamek nie musi walczyć z Włodarczykiem, Sosnowskim, czy jakimkolwiek bokserem z polskiego podwórka. Na świecie jest jeszcze wielu fighterów, z którymi Tomek mógłby się zmierzyć. Po co organizować bratobójcze pojedynki...?!

Jonak odmówił walki na antenie HBO



Jeszcze wczoraj Damian Jonak (37-0-1, 21 KO) miał podpisać kontrakt na walkę z Jamesem Kirklanem (32-1, 28 KO), która miała być emitowana na antenie HBO w MSG.


Jak się okazuje, z niewiadomych przyczyn, Jonak odmówił walki w mekkce boksu jaką jest Madison Square Garden. Wydaje mi się, że nie chodziło tutaj o pieniądze, ponieważ za pojedynek miał otrzymać 100 tysiecy USD.

Powoli staje się to taką polską tradycją... Najpierw Wach odmówił Jenningsowi, następnie Kołodziej Makabu a teraz Jonak Kirklandowi.

Wydaje mi się, że prawdziwy 'wojownik' brałby taką walkę w ciemno. Mam nadzieję, iż Damian ma poważne powody ku temu, żeby podjąć taką decyzję i nie chodzi mu tylko o walki z zawodnikami, których nazwisk nawet nie znamy.

Wielka szkoda bo już się cieszyłem z kolejnej nieprzespanej nocy ;)




Dereck Chisora vs Tyson Fury - wygląda na to, że będzie rewanż



Dereck Chisora i Tyson Fury bardzo chcieliby stoczyć pojedynek między sobą, który przybliżyłby wygranego do walki o mistrzowski pas.

Oboje starają się robić wszystko by dostać szansę zawalczenia o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Fury w poprzednim roku miał walczyć z Davidem Haye'm, lecz były "champion" na jednym ze sparingów doznał kontuzji i pojedynek odwołano. Kolejnym rywalem miał być Deontay Wilder, ale wygląda na to, iż skończy się tylko na słownych pyskówkach. Niby oboje chcą ze sobą walczyć, ale żadna ze stron nic nie robi by do tej walki doszło.

Chisora natomiast bardzo chciał się spotkać w ringu z Davidem Price. Ale "British and Commonwealth champion" zwakatował swoje pasy i walki w najbliższym czasie raczej nie będzie. 'Del Boy' w lipcu 2011 roku przegrał na punkty w pierwszej walce z Tysonem Fury i jest głodny rewanżu.

Oboje twierdzą, że od ostatniej walki ze sobą rozwinęli się boksersko i będą robić wszystko, żeby przed końcem tego roku stanąć w ringu by walczyć o mistrzowski pas wagi ciężkiej.

Promotor Chisory - Frank Warren twierdzi, iż walka na pewno wzbudziłaby wielkie zainteresowanie na wyspach i prawdopodobnie pojedynek odbędzie się latem a miejscem drugiej potyczki brytyjczyków byłby stadion piłkarski.

Chisora i Fury muszą jednak w następnym miesiącu  stoczyć najpierw swoje pojedynki w Copper Box w Londynie. Pierwszy z nich 15 lutego stanie na przeciwko Ukraińca Andrija Rudenko a drugi w/w nadal czeka na przeciwnika.

Mayweather unika Pacquiao jak ognia



Floyd Mayweather ogłosił ostatnio, że nie zamierza walczyć z Manny Pacquiao, ponieważ nie przepada za promotorem Filipińczyka - Bobem Arum i nie chce robić z nim żadnych interesów.

Mayweather, który ma walczyć 3 maja w Las Vegas z Amirem Khanem, dodał do swojej listy życzeń nowo mianowanego mistrza świata Marcosa Maidana.

'Money' udzielając wywiadu amerykańskim dziennikarzom wyznał, iż świat nie ma co liczyć na walke z Pacquiao:
"Wszyscy wiemy, że do walki z Pacquiao w najbliższym czasie nigdy nie dojdzie. Powodem, dla którego nie dojdzie do walki jest Bob Arum, z którym nigdy nie będę robił interesów, a Pacquiao jest jego bokserem".
Mayweather dodał również, iż osiem tytułów na koncie Filipińczyka nie przekonują go by musiał z nim stawać w ringu.

Na zwycięską walkę Pacquiao nad Brandon Rios w Makau w zeszłym miesiącu pay-per-view wykupiło 475,000 osób, a na walkę pomiędzy Mayweather vs Saul Alvarez we wrześniu - 2.2 milony osób. To kolejny powód według 'Money', dla którego nie chce tej walki:
" Chcę zobaczyć Manny Pacquiao prawdziwe numery w pay-per -view. Zobaczcie je po jego ostatniej walce i porównajcie z moimi. "
Wszystko wskazuje na to, że Mayweather będzie robił wszystko by nie stanąć w ringu naprzeciw Manny Pacquiao. Bardzo boi się stracić tytuł niepokonanego mistrza na zawodowym ringu i będzie wymyślał różne historie. Niedawno wykrzykiwał, że 'PacMan' nie zasłużył na walkę z nim a teraz nie odpowiada mu jego promotor. Śmiechu warte... Przecież Amir Khan nie zainkasuje więcej osób z pay-per-view niż Pacquiao i w tym przypadku jakoś mu to nie przeszkadza.

Curtis Stevens vs Patryk Majewski



                       Curtis Stevens vs Patryk Majewski - 24 styczeń, Hotel Casino w Atlantic City.


24 stycznia w Atlantic City Patryk Majewski 21-2, 13KO,  stoczy kolejną walke w swojej karierze z Curtisem "Showtime" Stevensem 25-4, 18 KO  . Panamczyk z amerykańskim obywatelstwem po niedawnej porażce z Gennady Gołovkinem (2.11.13r.) chce pokazać swoim fanom, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa:
"Ja jestem z powrotem, pokażę każdemu Curtisa Stivensa jakiego znają i kochają".

David Haye przegrywa z kontuzjami



David Haye po raz drugi został zmuszony odwołać walkę z Tysonem Fury, która była zaplanowana na 8 lutego w Manchester Arena, z powodu kontuzji. Tym razem były champion wagi ciężkiej przeszedł 5 godzinną operacje barku i lekarze zalecili mu dłuższy odpoczynek od sportu.


Angielski portal sportowy donosi, że kontuzja Anglika jest na tyle poważna, iż lekarze zaproponowali mu nawet zawieszenie sportowej kariery.

Dwa miesiące temu Haye i Fury byli w końcowej fazie przygotowań do pojedynku, kiedy to David postanowił odwołać walke z powodu głębokiego rozcięcia łuku brwiowego podczas sparingu. Rozcięcie wymagało 6 szwów i rana nie zagoiłaby się przed planowaną walką.
Teraźniejsza kontuzja przytrafiła się prędzej niż dwa miesiące przed walką, lecz jest na tyle poważna, że lekarze nie zamierzają dopuścić Davida do walki z Fury, a nawet namawiają go na przejscie na emeryturę.

Klitschko vs Povetkin - lekcja "jak nie boksować"




Na tą walkę czekali chyba wszyscy miłośnicy boksu na całym świecie. Jedyną nadzieją na pokonanie Wladimira był właśnie Povetkin.

Jak to zawsze bywa przed walką media rozgrzały atmosfere do czerwoności. Ja sam już nie mogłem doczekać się tej walki ponieważ Klitschko wreszcie miał stanąć do boju z godnym siebie przeciwnikiem. Jak się okazało zamiast walki roku mieliśmy coś w rodzaju Tańca z Gwiazdami.

Masternak traci pas Mistrza Europy




Mateusz Masternak niestety przegrał wczorajszą walkę z Grigorijem Drozdem i tym samym stracił pas Mistrza Europy.

Od pierwszych minut walki można było wywnioskować, że bedzie to ciężki pojedynek dla Mateusza. Rosjanin wydawał się być bardzo szybki i to on wywierał presje na Masternaka. Już w drugiej rundzie u Polaka nastąpiło głębokie rozcięcie łuku brwiowego, lecz jego narożnik spisał się wyśmienicie i zastopował krwawienie.
Przed walką plan był taki, iż Masternak od pierwszych minut miał nie dawać spokoju Drozdowi. Niestety Mateusz do ringu wyszedł bardzo spięty i to on musiał bronić się przed szybkimi kombinacjami Rosjanina. Podopieczny Gmitruka zadawał ciosy zbyt schematycznie i czytelnie. Ciągłe powtarzanie ciosów lewy prosty i prawy krzyżowy nie mogło przynieść sukcesu.
O Drozdzie nie wiedzieliśmy zbyt wiele poza tym, że kondycyjnie jest słaby. Podczas walki były widoczne momenty kiedy Rosjanin 'ładował baterie', lecz Masternak nie potrafił tego wykorzystać.
Cała walka była dość wyrównana, aż to 11 rundy kiedy to Drozd dopadł Polaka w narożniku i zasypał go chaotycznymi ciosami. Sędzia kontrowersyjnie przerwał walkę i tym samym pas Mistrza Europy został w Rosji.

KSW 24 - per per view time


                                       


Kilka dni temu odbyła się kolejna gala KSW24, na której po raz pierwszy w historii tej organizacji pas mistrza wagi ciężkiej zdobył Karol Bedorf.

Wszystko niby pięknie, ale nie rozumię dlaczego Paweł Nastula dostał szansę walki o mistrzowski pas, skoro w mieszanych sztukach walki nic nie osiągnął (jego rekord przed tą walką: 5 zwycięstw, 4 porażki). Wygląda na to, że chyba za nazwisko. Bardzo cenię Nastule za jego osiągnięcia w judo, lecz jeśli chodzi o mma jest słaby. Sobotnia walka pokazała, że walczył sam ze sobą. Po kolejnym ataku Bedorfa, który skopał go jak smarkacza, Paweł wypadł za liny i już tam został. Jego problemy ze złapaniem oddechu były widoczne już w pierwszej rundzie.

Daniel Omielańczuk - nokaut w pierwszej walca dla UFC



Nandor Guelmino vs. Daniel Omielańczuk


Wczorajszego wieczoru na gali UFC w Toronto Daniel Omielańczuk w 3 rundzie znokautował Austriaka - Guelmino. Była to jego pierwsza i jakże udana walka dla tej prestiżowej federacji.

Pierwsza runda była udana dla Polaka. Kontrolował walke obijając przeciwnika wysokimi kopnięciami na głowe i wątrobe oraz sporadycznie atakował krótkimi seriami ciosów. Omielańczuk niepotrzebnie wdawał się jednak w szrpanine przy siatce, gdzie zbędnie tracił siły. Optycznie w pierwszym starciu Polak miał przewage, choć sam też zainkasował kilka ciosów.

Udany debiut Piotra Hallmanna w UFC



Piotr Hallmann 5 września pokonał w debiucie na gali UFC bożyszcza brazylijskiej publiczności Francisco Trinaldo. Polski zawodnik pochodzący z Gdyni przed walką legitymował się rekordem 15 walk, 14 zwycięztw i jedna porażka.
W pierwszej rundzie lepsze wrażenie sprawiał brazylijczyk, który od początku walki ruszył na Polaka i zepchnął go do głębokiej defensywy. Trinaldo kopnięciami na tułów "Płetwala" spowodował, że nasz rodak osunął się na mate. Pokazał jednak charakter i dotrwał do końca pierwszej rundy. W drugiej rundzie Hallmann jakby się odrodził. Przejął inicjatywe i zakładając Brazylijczykowi kimure wygrał przez poddanie. Nagle cała hala zamilkła nie dowierzając w to co się stało. A szef organizacji nagrodził akcje kończącą walkę bonusem 50 tysięcy dolarów za poddanie wieczoru. Lepszego startu w UFC Piort Hallamann nie mógł sobie wymarzyć.
Przed walką zawodnik z Gdyni opowiadał o swoim życiu, że nie ma lekko, mieszka ciągle razem z matką, nie ma pieniędzy na wesele, jeździ 10 - letnim fiatem. Wygląda na to, że jego problemy to już przeszłość, gdyż amerykańscy fachowcy są bardzo zachwyceni naszym rodakiem. Możliwe jest również, że zawalczy przed polską publicznością w Ergo Arenie, ponieważ amerykańska federacja planuje zorganizować w przyszłym roku jedną z gal właśnie w Polsce.
Może w piłce nożnej nam nie idzie, ale za to w sportach walki jesteśmy naprawde mocni :) Mam nadzieje, że to dopiero początek dobrze zapowiadającą się kariery Hallmanna w UFC.

Polska noc w Chicago

                                                



Blogi Sportowe